Tajga |
||||||||||
| CraftHammer › ALMANACH › Lokacje › Tajga | ||||||||||
|
|
Dodany: 2010-10-16, 19:16:36
Gwiazdy gasną nad południowo-zachodnim obszarem Dalekiego Zachodu. Poranna szarość wkrada się w nocny mrok. Wkrótce blaski wschodzącego słońca musnęły kopulaste szczyty gór i po zalesionych stokach spłynęły na równinną, bezkresną tajgę.
Ostatnio edytowany przez: maffin, 2010-10-16 19:44:12
|
|||||||||
|
|
(rozmiar: 34.07 KB, pobrań: 20) | Pobierz |
|---|---|---|
|
|
(rozmiar: 54.48 KB, pobrań: 20) | Pobierz |
|
|
(rozmiar: 58.86 KB, pobrań: 20) | Pobierz |
Kochany Braciszku!
Prawie rok nie odpisywałam na Twoje listy, z takim utęsknieniem przez nas oczekiwane. Ze względu na cenzurę, w korespondencji wysyłanej pocztą nie mogłam powiadomić Cię o pewnym tragicznym wydarzeniu. Dopiero teraz nadarzyła się okazja wysłania listu inną drogą. Przyjaciel Ojca wyjeżdża w sprawach handlowych za granicę i podjął się przemycić mój list. Wyśle go z Gotlandii.
Kochany Elmo, przede wszystkim muszę wyjaśnić przyczynę mej ostrożności. Otóż brat nasz Bildo został aresztowany i zesłany na Bakucyl. Ty, Braciszku, najlepiej zrozumiesz, jak strasznym ciosem było to dla nas wszystkich, a szczególnie dla Matki. Pamięta przecież – zawsze bardzo się obawiała wszelkich spisków politycznych. Gdy zniknąłeś z domu, myślała, biedaczka, że skończyły się dla Niej utrapienia. Jakże cieszyła się potem, że jesteś bezpieczny z dala od Kraju, w czasie krwawej rewolucji u nas w Tracji. Mawiała wtedy, że Ty masz we krwi rewolucyjnego ducha Twego Ojca i nie usiedziałbyś spokojnie podczas zamieszek. Mój Ojciec potakiwał. Stale nazywa Cię patriotą.
Oczywiście Bildo, Perry i ja pragnęliśmy Ciebie naśladować. Po zawierusze 3505 roku wiele nadarzyło się ku temu okazji. Rolnicy, a za ich przykładem i rzemieślnicy rozpoczęli strajki, domagając się nauczycieli hobbitów i nauczania w trackim języku..
Bildo z grupą przyjaciół urządzili strajk w swojej szkole. Dyrektor przestraszony buntem wezwał legionistów. Aresztowali wielu uczniów, a wśród nich Bilda. Przyznał się do zorganizowania strajku, aby w ten sposób osłonić przyjaciół przed represjami. Nawet go nie sądzono. Po prostu w trybie administracyjnym zesłano na Bakucyl. Tylko jeden jedyny raz napisał do nas z Nerczyńska, przeznaczonego mu na miejsce zesłania. Podobno otrzymał zajęcie w składzie futer u kupca Naszkina, lecz z listu biła bezgraniczna tęsknota za domem i Krajem. Biedny chłopiec! Zapewne potrzebuje pomocy. Kto wie, czy go jeszcze kiedyś ujrzymy...
Liktorzy często kręcą się koło naszego domu, wypytują dozorcę, śledzą nas wszystkich...
Droga wiedzie przez coraz dzikszą, przeważnie górzystą krainę, która swą malowniczością nie ustępuje okolicom podalpejskim. Ostrożnie zapuszczacie się w głębokie, lesiste parowy. Strzeliste cedry i modrzewie królują wśród karłowatych, białych brzóz oraz sosen pełnych krzywizn, narośli i zgrubień – widomych śladów silnych wichrów i długotrwałych, surowych zim. Jest to ojczyzna potężnego czarnego niedźwiedzia i zabajkalskiego rysia, dorównującego tygrysowi siłą oraz odwagą. Spostrzegacie kilkakrotnie na szlaku w pobliżu skał bardzo duże, okrągłe ślady. Jakiś potwór mógł się tutaj zaszyć na dzień w jakiejś skalnej szczelinie. Może teraz nawet śledzi was, gdyż przed jego doskonałym słuchem i wzrokiem nic w tajdze nie mogło się ukryć. Tajga obfituje też w zwierzynę. Wskazują na to ślady jeleni i łosi oraz często spotykane lisie nory. Wokół buszują szare, puszyste wiewiórki. Nie brak tu tropów soboli, których stalowoszare futra stanowią cenny łup dla łowieckich plemion bakucylskich.
Z głębi boru zieje wilgoć, surowy zapach butwiejących zwalonych pni i gnijących liści. Drużyna wolno omija zapory, co jakiś czas przystajecie na krótki odpoczynek.
Wierzchnie odzienie jeźdźców składa się z drelichowych szerokich i długich żupanów, w kolorze niebieskim, szarym, zielonym bądź czerwonym, rozciętych z boku oraz zapinanych na kilka guzików pod lewą pachą. Przy szyi i na piersiach żupany zdobią kolorowe taśmy z jedwabiu xin, biodra zaś opina wełniany, również barwny pas. Pod żupanami noszą ciemnoniebieskie koszule i spodnie z drelichu, których nie zdejmują nawet na noc. Na głowach o niezbyt długich włosach, splecionych z tyłu w sztywny ghanzik, czyli warkoczyk spadający na kark, mają kolorowe małachaj, to jest spiczaste czapki z czerwonym chwastem na czubie, obszyte z tyłu oraz z boków futerkiem opuszczanym w razie mrozu na uszy i kark. Barankowe unty o długich cholewach, grubych podeszwach i ostrych, w górę zwróconych nosach uzupełniają burecki strój.
|
|
(rozmiar: 107 KB, pobrań: 18) | Pobierz |
|---|
Zaraz za wzgórzem ukazuje się kilka drewnianych domków, zbudowanych na wysokich, grubych podmurówkach z bali drewnianych bądź kamieni. Tylko w jednej szczytowej ścianie każdego z nich widnieje malutkie okno i drzwi, do których prowadziłą drewniane schodki. W sąsiedztwie domków stoją okrągłe, wykonane z wojłoku czarne jurty. W nich to właśnie zamieszkują w lecie Burcy, gdy wyruszają niczym bydło nakrwawe wyprawy. Przyzwyczajeni do koczownictwa, przenoszą się do drewnianych domków jedynie podczas ostrych zim. Przez szczeliny w dachach jurt przesączają się smugi błękitnego dymu. Nie opodal stoją zagrody przeznaczone dla niewolników, owiec i koni.
|
|
(rozmiar: 44.57 KB, pobrań: 19) | Pobierz |
|---|